Logo Wiślańskiego Centrum Kultury

WYSTAWA FOTOGRAFII "Z ARCHIWUM Z"

Wernisaż wystawy plenerowej: 27 lipca 2026 roku, godzina 16:00, Park Kopczyńskiego w Wiśle.

Wystawa potrwa do 31 sierpnia 2026 roku

„Z archiwum Z…” to pierwsza w Polsce wystawa poświęcona tożsamości i kulturze Zaolzia. Została przygotowana przez działy etnografii Muzeum Mazowieckiego w Płocku i Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej. Jej celem jest przybliżenie historii i kultury naszych rodaków mieszkających w Republice Czeskiej.

Z okazji Tygodnia Kultury Beskidzkiej, zostanie zaprezentowana planszowa, fotograficzna edycja muzealnej wystawy, która na przełomie 2025 i 2026 roku miała swoją inaugurację w Muzeum Mazowieckim w Płocku a do końca br. jest dostępna dla zwiedzających w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej.
Z

awarte w tytule „Z” oznacza tę część Śląska Cieszyńskiego, która w wyniku arbitrażu Rady Ambasadorów w 1920 roku znalazła się w Czechosłowacji a obecnie w Republice Czeskiej. Nawiązanie do popularnego amerykańskiego serialu, odnosi się do tego, że źródłem eksponatów są archiwa. W tym przypadku domowe, których rozmiar nie ma analogii po polskiej stronie Olzy. Z tysięcy domowych zabytków pamięci, kuratorzy wybrali 350. Zostały znalezione w 23 domach. Ich mieszkańcy, w większości, zgłosili swój udział w rubryce Sylwii Grudzień „Pamiątka rodzinna” w miesięczniku polskiej mniejszości w Republice Czeskiej -„Zwrot”. Wspomniany serial, czyli „Z archiwum X” to historie tajemnicze, niewyjaśnione. Tak też autorzy postrzegają percepcję Zaolzia i mieszkających tam Polaków, w naszym kraju. Eksponatami są tutaj tytułowe pamiątki rodzinne, czyli zbiory prywatne. Na Zaolziu świadectwa historii i tożsamości to spora część przestrzeni każdego domu. Wynika to z braku instytucji, która zadba o materialne świadectwa historii, losów ludzi, którzy od wieków samodzielnie walczą o swój język i tożsamość choćby poprzez oddolną organizację szkolnictwa od górniczych okolic Karwiny po beskidzkie hale. Dlatego, prezentowane na wystawie zabytki to przedmioty niezwykle cenne dla ich właścicieli. Przekazywane kolejnym pokoleniom niczym relikwie. Niemniej, zwiedzający od razu zauważą ich wartość naukową; czy to w postaci unikalnych historycznych fotografii i dokumentów, czy etnograficznych rarytasów jak archaiczne, autentyczne stroje ludowe, cieszyńskie. To zbiory, których mogą pozazdrościć poważne muzealne instytucje nie tylko w Polsce czy Czechach, ale nawet w odległej Japonii. Dokumenty to mnogość języków – tak jak zmieniały się tutaj władze, tak zmieniał się zapis widniejących na nich miejscowości i nazwisk. Niemiecki, czeski, polski.  Ale też węgierski, angielski, rosyjski, japoński, bo wielka polityka odcisnęła tu swoje piętno wyjątkowo wyraźnie. Na fotografiach zobaczymy mundury brytyjskie, austro-węgierskie, japońskie ale i polskie. Znajdziemy tu japońskie kimona i cieszyński strój, widoki z Syberii i Bliskiego Wschodu. Ubiory, w fizycznej postaci to także pamiątka. Pamiątka, która nie tylko nadaje wystawie wizualnych walorów ekspozycji, ale wręcz emblematycznie ukazuje zaolziańskie toposy: stroje góralskie, cieszyńskie, mundury górnicze i harcerskie, wojskowe z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w tym kombinezon pilota RAF-u. Wśród pamiątek znalazł się także obozowy pasiak z Aushwitz-Birkenau z wymownym oznaczeniem „P”. Zwiedzających z pewnością zaskoczy, że przywiezione z Republiki Czeskiej zabytki dotyczą takich symboli polskiej tożsamości historycznej jak dywizjon 303, Monte Cassino, Żwirko i Wigura, Aushwitz czy Katyń.

Na wystawie nie brakuje także „pamiątek codzienności” jak wódka z wesela matki w 1934 roku, rekwizytów z trzynieckiej huty, jak wykonanego w tejże „po godzinach” „plackorza”. I one wiele mówią one o relacjach między społecznościami, narodami, religiami i lokalnej kulturze, w której przemysł, literatura i góralska duma stały się nośnikami wspólnego mianownika polskości, o którą tak tutaj walczono. Jednym z dokumentów tej walki jest wydarta z ognia lista rodzin, które posłały dzieci do polskiej szkoły – ich ojcowie mieli przypłacić to utratą pracy. Udostępnione na wystawę zabytki ukazują także przywiązanie do miejscowego krajobrazu, czy to górskiego czy przemysłowego – tu w każdym domu znajdziemy obrazy miejscowych artystów przedstawiających najbliższą przestrzeń. Zobaczymy je, zdjęte wprost z domowych salonów naszych respondentów. Pamiątkom towarzyszą rozszerzone podpisy, które prowadzą odbiorcę nie tylko przez losy ich właścicieli ale także przez historię Zaolzia od Wiosny Ludów do współczesności.
Termin „Zaolzie” powszechnie kojarzy się z wydarzeniami roku 1938. To przysparza naszym „czeskim rodakom” przykrości. Po pierwsze, brutalnie zawęża problematykę, po drugie jest oceniane bez uwzględnienia kontekstów historycznych, etnicznych i politycznych. I chociaż ów kontekst pojawia się w wystawie poprzez prezentowane skarby rodzinnych archiwów, to zwiedzający nie znajdzie tu oceny historii, czy układów politycznych. Znajdzie za to losy konkretnych rodzin góralskich, górniczych, hutniczych, inteligenckich, które zostały naznaczone często zmieniającymi się tutaj granicami, organizacjami państwowymi, którym polskość Zaolziaków się oparła. Polskość niezależna od Warszawy czy Pragi, tak bliska ideałom pozytywistycznym. Celem wystawy jest także ukazanie, że nie jest to zjawisko z przeszłości, lecz ciągle żywa, rozwijająca się społeczność, z którą warto mieć relację nie tylko, by zauważyć jej wartość, ale także się czegoś nauczyć. Ten cel zdefiniował wystawiennicze środki wyrazu łączące dawność pamiątek z aktualnością miejsc i sytuacji. Wystawa ukazuje nie tylko same zabytki ale także ich właścicieli. Owe „pamiątkowe” portrety, nie tylko uwiarygadniają pochodzenie zabytków, ale nadają im osobisty, emocjonalny wymiar. Obok portretów, na wystawie znajdują się fotografie krajobrazu. Ukazują one ważne dla tożsamości miejsca oraz pejzaż, który, tu na Zaolziu, dla tożsamości znaczy więcej niż mogło by się wydawać.

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
wydarzenia